Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Michała Archanioła w Dobromierzu
ul. Cmentarna 8, 58-170 Dobromierz

tel. 74 8586 115

 

Skontaktuj się z nami

Jeśli masz do nas jakieś pytania. Wypełnij poniższy formularz. Skontaktujemy się z Tobą tak szybko jak to możliwe.

Relacja z Pielgrzymki do Wilna

Wczesnym rankiem o godz. 5.00 grupa pielgrzymów naszej parafii wraz z ks. proboszczem wyrusza na pielgrzymkę do sanktuariów Polski północno-wschodniej i Wilna. W pierwszym dniu odwiedzamy sanktuarium Matki Bożej Królowej Miłości i Pokoju Pani Kujaw w Markowicach.

Sanktuarium Markowickie znane jest z obecności  z gotyckiej Figury Matki Bożej z Dzieciątkiem, słynącej cudami a pochodzącej z Trzebnicy. Figura ta przebywała wcześniej w klasztorze  Sióstr Norbertanek w Strzelnie. W czasie zarazy cholery w 1630 roku, O. Michał Widziński przywiózł Figurę Madonny do Markowic, aby położyć kres rozszerzającej się epidemii. Nie było tu kościoła, ani kaplicy, dlatego Figura Madonny z Dzieciątkiem znalazła miejsce w pałacu właścicieli Markowic; Andrzeja i Heleny Bardzkich. Tak pokój przydzielony Figurze Matki Bożej stał się kaplicą pałacową. Bardzcy mieli chorą córkę Mariannę. Lekarze byli bezradni wobec postępującej choroby. Pobożni rodzice nie przestawali się modlić, prosząc o uzdrowienie.

Przed Figurą Matki Bożej, Bóg wysłuchał próśb i Marianna cudownie odzyskała zdrowie. W dowód w wdzięczności za wysłuchaną modlitwę w 1634 roku rodzice Marianny ufundowali mały drewniany kościół, w którym została umieszczona Figura Matki Bożej. W ciągu pięciu lat przebywania Figury Matki Bożej, odnotowano kolejne cudowne uzdrowienia. Biskup powołał specjalną komisje do ich zbadania. Komisja przybyła na miejsce i pod przysięgą przesłuchała uzdrowione osoby i świadków cudownych wydarzeń. Na tej podstawie biskup wydał dekret uznający 32 wydarzenia za cudowne, wyproszone przez wstawiennictwo Matki Bożej. Tak zaistniało sanktuarium maryjne w Markowicach na Kujawach. Staraniem właścicieli Markowic w 1642 roku sprowadzono do Markowic Karmelitów Trzewiczkowych, którzy rozsławiali kult  maryjny i opiekowali się pielgrzymami. W 1660 roku powiększono drewniany klasztor.

W 1710 roku postawiono murowany kościół. Kult Matki Bożej rozszerzył się na Kujawy i Pałuki. W 1825 roku nastąpiła kasacja klasztoru przez władze pruskie. Lud kujawski trwał uparcie przy swojej Pani Kujaw, licznie przybywał do niej, zwłaszcza na odpusty. Po kasacji klasztoru karmelitańskiego opiekę duszpasterską sprawowała parafia Ludzisko.

W 1921 roku do Markowic przybyli Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej. Ks. kard. Edmund Dalbor przekazał im w zarząd pokarmelitański klasztor i opiekę nad sanktuarium. W 1924 roku ustanowiono parafię w Markowicach. Ojcowie oblaci energicznie zabrali się do renowacji kościoła i klasztoru tak, że wkrótce Markowice stały się kolebką polskiej prowincji oblackiej. Tu powstał nowicjat.

W 1939 roku hitlerowcy zamknęli kościół i urządzili w nim magazyn dla samochodów, a w klasztorze – szkołę dla młodzieży niemieckiej. Ojców wywieziono do obozów koncentracyjnych. Wśród nich ojca superiora Józefa Cebulę, który zginął w opinii świętości w obozie koncentracyjnym Mauthausen w 1941 roku. Dnia 13.06.1999 roku został on beatyfikowany przez Papieża Jana Pawła II .

Chociaż w czasie II wojny światowej kościół był niedostępny dla celów religijnych, to jednak ludzie tu przybywali, modlili się przed kościołem, śpiewali, bo wiedzieli, że jest w nim Łaskami słynąca Figura Matki Bożej. Zaniepokojeni tym Niemcy postanowili wywieź  Figurę M.B., by umieścić ją w muzeum w Berlinie, jako cenny zabytek sztuki sakralnej. Kiedy wszystko było przygotowane do transportu, dwaj bracia zakonni Latosi i Mrowiec, włamali się w nocy do kościoła i wykradli Figurę Matki Bożej.

Początkowo przechowywano ją w klasztorze, a później u Antoniny i Michała Roszaków na wiosce. Niemcy poszukiwali Figury M.B., posługiwali się tresowanymi psami, jednak bez rezultatu. Po wojnie Figura M.B. wróciła na swoje miejsce w ołtarzu głównym, aby wypraszać łaski przybywającym tu pielgrzymom. W kronikach klasztoru opisano ponad 300 cudownych uzdrowień.

Dnia 27 .06. 1965 roku na mocy dekretu Ojca świetnego Pawła VI l Sługa Boży, ks. kardynał Stefan Wyszyński dokonał koronacji Cudownej Figury Matki Bożej i nadał jej tytuł Królowej Miłości i Pokoju, Pani Kujaw. Z każdym rokiem przybywa do Markowic coraz więcej pielgrzymów.

Po nawiedzeniu Markowic udaliśmy się w dalszą drogę do Gietrzwałdu. Na miejsce przybyliśmy o godz. 16.00. Po krótkim odpoczynku i odświeżeniu udajemy się na mszę św. sprawowaną przez naszego ks. proboszcza. Po Mszy św. kolacja i spacer do cudownego źródełka.

Gietrzwałd stał się sławny dzięki Objawieniom Matki Bożej. Przejął pielgrzymów po zamkniętym w 1875 roku klasztorze  w Łąkach Bratiańskich koło Nowego Miasta nad Drwęca, gdzie znajdowała się łaskami słynąca, koronowana w 1752 roku figura Matki Bożej. Skoro w 1876 roku władze pruskie zabroniły wiernym z Pomorza przybywać do Łąk, to również oni pielgrzymowali do odległego Gietrzwałdu.

Objawienia gietrzwałdzkie miały miejsce dziewiętnaście lat po Lourdes i trwały od 27 czerwca do 16 września 1877 roku. Głównymi wizjonerkami były: trzynastoletnia Justyna Szafryńska i dwunastoletnia Barbara Samulowska. Obie pochodziły z niezamożnych polskich rodzin. Matka Boża przemówiła do nich po polsku, co podkreślił ks. Franciszek Hipler, „w języku takim, jakim mówią w Polsce”.

W wielkim skrócie przebieg objawień był następujący: Matka Boża objawiła się pierwszy raz Justynie, kiedy powracała z matką z  egzaminu przed przystąpieniem do Pierwszej Komunii świętej. Następnego dnia „Jasną Panią” w postaci siedzącej na tronie z Dzieciątkiem Jezus pośród Aniołów nad klonem przed kościołem w czasie odmawiania różańca zobaczyła też Barbara Samulowska. Na zapytanie dziewczynek: Kto Ty Jesteś? Odpowiedziała: „Jestem Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta!” Na pytanie: Czego żądasz Matko Boża? Padła odpowiedź: „Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali różaniec!”. Dalej między wieloma pytaniami o zdrowie i zbawienie różnych osób, dzieci przedłożyły i takie: „Czy Kościół w Królestwie Polskim będzie oswobodzony”? „Czy osierocone parafie na południowej Warmii wkrótce otrzymają kapłanów?” – W odpowiedzi usłyszały: „Tak, jeśli ludzie gorliwie będą się modlić, wówczas Kościół nie będzie prześladowany, a osierocone parafie otrzymają kapłanów !” Aktualność tych pytań  potwierdzały prześladowania Kościoła katolickiego w Królestwie Polskim po powstaniu styczniowym przez carat i ograniczaniu jego wpływów w zaborze pruskim w okresie Kulturkampfu. Odpowiedzi Matki Bożej przyniosły wtedy pocieszenie Polakom. Faktycznie one się wypełniły. Stąd Polacy ze wszystkich dzielnic tak gromadnie nawiedzali Gietrzwałd. Przez to władze pruskie  od razu w sposób zdecydowanie negatywny odniosły się do objawień. Miejscowa administracja, prasa niemiecka i częściowo duchowieństwo, jak napisał biskup Jan Obłąk, uznały je za manifestację polityczną, za polską demonstrację narodową, za oszustwo i zabobon, rzekomo niebezpieczny dla państwa, postępu i pokoju społecznego. W stosunku do pielgrzymów polskich, do kapłanów Polaków, przede wszystkim do miejscowego proboszcza ks. Augustyna Weichsla, wymierzono różne kary: z osadzaniem w więzieniu, nakładaniem grzywien i zawieszaniem w możliwościach wypełniania posługi duszpasterskiej.

Wieczorem uczestniczyliśmy w Apelu o 21.00. Po czym udaliśmy się na spoczynek.

Rano idziemy na Różaniec, potem na śniadanie i wyruszamy w dalszą drogę naszej pielgrzymki. To już drugi dzień. Odwiedzamy sanktuarium w Świętej Lipce.

Święta Lipka- to sławne sanktuarium maryjne. Leży na północnym krańcu Polski, w odległości około 70 kilometrów na północny wschód od Olsztyna i 6 kilometr6w na wschód od Reszla. Początki sanktuarium maryjnego sięgają XIV w. i znamy je tylko z opowiadań ludowych przekazywanych ustnie przez kilka wieków. Najwięcej informacji mamy w dokumentach spisanych i wydanych w XVII wieku. Autor jednego z pism mówi o początkach Świętej Lipki: „Jest w Prusach słynne miejsce, które wzięło nazwę od lipy. Bo od bardzo dawna stała na tym miejscu rozłożysta lipa, a na niej prawie z pierwszym posiewem chrześcijaństwa w Prusach – pojawiła się figurka Matki Boskiej z Dzieciątkiem, dzieło  Boskich”. Święta Lipka weszła do historii od początku jako sławne miejsce pielgrzymkowe. Już w średniowieczu ustalił się zwyczaj organizowania pielgrzymek do Świętej Lipki, do której dla uzyskania odpustu i w nadziei uzdrowienia przybywali pielgrzymi nie tylko z Prus i Warmii, ale również z Mazowsza. Ostatni wielki mistrz krzyżacki Albrecht Hohenzollem w 1519 r. pielgrzymował pieszo i boso z Królewca do Świętej Lipki.

W 1525 wiara katolicka została zakazana w państwie pruskim, a kult świętych uznano za zabobon. Tłum z Kętrzyna obrabował i zburzył kaplicę, lipa została wycięta, a figurkę utopiono w Jeziorze Wirowym. W 1618 r. katolicy odzyskali swobody wyznaniowe, a sekretarz króla Zygmunta III Stefan Sadorski wykupił całą Świętą Lipkę. Administracja i prawo użytkowania Świętej Lipki zostały przekazane Jezuitom. Wybudowano kaplicę, w której umieszczono kopię obrazu Matki Boskiej Śnieżnej. Odbudowa kaplicy zapoczątkowała rozkwit sanktuarium. W Prusach i na Warmii trudno było znaleźć człowieka, który by choć raz nie przyszedł z pielgrzymką do Świętej Lipki. W 1685 Jezuici przygotowywali teren pod budowę, gromadzili materiały, ścięto część wzgórza, zasypano bagna, a grunt umacniano wbijając gęsto długie pale olchowe okute na końcu żelazem. Kamień węgielny poświęcił biskup warmiński kardynał Michał Radziejowski 1.XI. 1687. Kościół został konsekrowany 15 sierpnia 1693 r. przez biskupa Jana Stanisława Zbąskiego z wielką okazałością w obecności licznego duchowieństwa i tysięcy wiernych. Kościół nie mieścił wszystkich pielgrzymów, dlatego wybudowano krużganek z kaplicami narożnymi. Wyposażenie wnętrza trwało ponad pięćdziesiąt lat. Ołtarz główny, ołtarze boczne, kunsztownie wykonane tabernakulum, organy, freski w kościele i w krużgankach, kuta brama, rzeźby w kamieniu i drewnie, dzieła artystycznego kowalstwa i ślusarstwa – to wszystko stanowi, że Święta Lipka jest „Perłą Baroku”- obiektem niezwykłej wartości zabytkowej, zaliczany do najwspanialszych okazów późnego baroku w Polsce. Po kasacie zakonu Jezuici wrócili do Świętej Lipki w 1932r., podjęli prace związane z parafią i sanktuarium. Po wojnie rosła sława Sanktuarium, zaczęły odwiedzać pielgrzymki i wzrastał ruch wycieczkowy. Przybyły nowe zajęcia: oprowadzanie pielgrzymów i turystów, objaśnianie historii sanktuarium i prezentacja organów. Po wojnie nieustannie prowadzone są kosztowne prace konserwatorskie, które finansuje się głównie z ofiar pielgrzymów i turystów przybywających z Polski, Niemiec i z całego świata. W ołtarzu głównym jest obraz Matki Jedności Chrześcijan, który został przyozdobiony koronami papieskimi 11 sierpnia 1968 r. Ceremonii dokonał Prymas Polski Ks. kardynał Stefan Wyszyński, a sumę celebrował Ks. kardynał Karol Wojtyła. Papież Jan Paweł II dekretem z dnia 241utego 1983 r. nadał kościołowi w Świętej Lipce tytuł Bazyliki Mniejszej.

Tutaj słuchamy koncertu organowego, po którym z miejscowym przewodnikiem zwiedzamy bazylikę. Po zwiedzaniu jest czas na indywidualną modlitwę i zakup pamiątek. O 12.00 udajemy się w drogę do Studzienicznej.

Studzieniczna jest położona nad jeziorem o tej samej nazwie, tuż obok Augustowa. Nazwa jeziora jak i sanktuarium pochodzi od studni, która według legendy i wierzeń zawiera cudowną wodę uzdrawiającą choroby oczu. Sanktuarium jest związane z objawieniami Matki Boskiej, które miały miejsce w XVIII w. Obecnie jest głównym miejscem kultu maryjnego w diecezji ełckiej.

Na terenie tego pielgrzymkowego miejsca mieszczą się Kościół Matki Boskiej Szkaplerznej, cudowna studzienka oraz Kapliczka Najświętszej Maryi Panny. W murowanej Kapliczce znajduje się cudowny obraz Matki Boskiej Studzienicznej wykonany w XVIII w. przez nieznanego artystę. Dzieło stworzone na podobiznę obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej ukoronowano koronami papieskimi w 1995 r. Niemal tuż przy kaplicy znajduje się studzienka z cudownym uzdrawiającym źródłem. Jest ona obudowana drewnianą altanką, a nad samym źródłem wody umieszczono figurę Matki Boskiej. Zarówno do kapliczki jak i studzienki prowadzi ścieżka usypana na grobli z 1920 r. Drewniany Kościół Matki Boskiej Szkaplerznej wybudowany w połowie XIX w. ujmuje zarówno swoją zewnętrzną prostotą jak i niezwykle ciekawym wnętrzem. W środku znajdują się trzy ołtarze, a to co szczególnie przyciąga wzrok to krucyfiks nad prezbiterium i żyrandole z rogów łosia.

Sanktuarium w Studzienicznej od 1999 r. kojarzy się z wizytą Papieża Jana Pawła II. Wtedy to 9 czerwca wypowiedział on pamiętne i prorocze słowa: „Byłem tu wiele razy, ale jako Papież po raz pierwszy i chyba ostatni”. Wydarzenie to upamiętnia postawiony na pomoście jeziora Studzieniczne pomnik Papieża. Miejsce to ma szczególne właściwości, ponieważ widok figury Jana Pawła II na tle jeziora niezwykle uspokaja i pozwala na wewnętrzne wyciszenie.
Teren na jakim położone jest sanktuarium to przepiękna przyroda, która dodatkowo umila pobyt w tym miejscu. Studzieniczna leży nad jeziorem, wśród ponad stuletnich dębów i dziewiczej natury Doliny Rospudy.

Tutaj uczestniczymy we Mszy św., której przewodniczy ks. proboszcz. Pobyt tutaj to naprawdę niezapomniane chwile dla każdego. Udajemy się na kolacje i odpoczynek koło Augustowa. Po kolacji jest jeszcze czas na spacer i podziwianie piękna tego miejsca.

Rano pobudka, śniadanie, następnie wsiadamy do autokaru i z modlitwą i śpiewem Godzinek (jak w każdy dzień) wyruszamy do Wilna. Zaraz po przybyciu udajemy się do Ostrej Bramy na Eucharystię ofiarowaną przez ks. proboszcza w intencji wszystkich Parafian zarówno żywych, jak i tych, których Bóg powołał do wieczności. Wilno robi na każdym z nas niebywałe wrażenie.

Wilno – stolica państwa, miasto położone nad Wilią i u ujścia Wilejki. Jest to ważny ośrodek przemysłowy i kulturalny, największe skupisko Polonii na ziemi litewskiej.

Wilno przez długi okres swojej historii było miastem wielonarodowym i wielokulturowym, czego ślady widoczne są do dziś. Miasto jest malowniczo położone w dolinie Wilejki i otoczone lasami sosnowymi. Wilno posiada prawdopodobnie najwiekszą starówkę w Europie – 360 ha (trzy razy większa niż w Krakowie).

Według legendy miasto miało powstać w wyniku snu proroczego lokalnego władcy Giedymina, w rzeczywistości legenda nieco odbiega od prawdy, gdyż Giedymin jedynie w Wilnie ustanowił stolicę swoich ziem. Gród powstał już w XI wieku na Górze Zamkowej. W XIV wieku miasto ustanowiono stolicą Wielkiego Księstwa Litewskiego. Po śmierci Giedymina ziemie zostały podzielone pomiędzy jego synów, a niepokoje trwały aż do czasu bitwy pod Grunwaldem, pokonania Krzyżaków i zawarcia unii Litwy i Polski. Od tego czasu trwał nieprzerwanie rozwój miasta, powstawały nowe uczelnie, rozwijała się też kultura. Upadek miasta spowodowała wojna północna. Potem, w okresie rozbiorów Wilno zostało włączone do Rosji i stało się miastem gubernialnym. Ponownie stolicą Litwy zostało w 1990 roku.

Ostra Brama jest stale obecne w świadomości kulturowej i religijnej Polaków. Wiąże się z kultem maryjnym o wielowiekowej tradycji i literackimi świadectwami jego znaczenia. Ostra Brama jest jedną z bram miejskich Wilna, wzniesioną w latach 1503- 1522 w stylu gotyckim. Fragment muru obronnego, który do niej przylega, stanowi jedyną ocalałą do dnia dzisiejszego pozostałość fortyfikacji miejskich. Brama ma podstawę kwadratu przykrytego cylindrycznym sklepieniem. W ścianach są widoczne pozostałości metalowej kraty, od południa Bramę wieńczy renesansowa attyka z reliefem przedstawiającym gryfy trzymające herb Pogoń, poniżej znajdują się otwory strzelnicze i wnęka, w której był kiedyś krzyż. Osobliwością Bramy jest umiejscowiona od strony wewnętrznej kaplica z cudownym obrazem Matki Boskiej Ostrobramskiej. Kaplica ta wybudowana została dużo później niż sama Brama, wzniesiono ją w roku 1829 w stylu klasycystycznym. Znacznie dłuższą tradycję ma zwyczaj umieszczania nad bramami świętych obrazów. Ostra Brama to jedna z pięciu pierwotnych bram miejskich Wilna, zwana jest też Miednicką, ponieważ wychodzi na miejscowość Miedniki. Jej bardziej rozpowszechniona nazwa pochodzi od Ostrego Końca- południowego przedmieścia Wilna. Wszystkie bramy Wilna oprócz Ostrej zostały zniszczone w XIX wieku.

Już ponad dwa wieki wcześniej umieszczono po jej zewnętrznej stronie obraz Madonny, namalowany na drewnie techniką temperową przez nieznanego artystę. Maryja przedstawiona została na obrazie bez Dzieciątka Jezus i ze skrzyżowanymi na piersiach dłońmi. W roku 1671 wizerunek przykryto złoconą szatą, został on ponadto ozdobiony dwiema koronami ze złoconego srebra. Od połowy XVII wielu obraz znajdował się pod opieką Karmelitów z kościoła pod wezwaniem św. Teresy, którzy postawili w tym miejscu drewnianą kaplicę. Gdy spłonęła ona w roku 1715 na jej miejscu postawiono murowaną, przebudowaną później w stylu neoklasycystycznym. Zdobią ją pilastry i trójkątny fronton z okiem opatrzności, pod którym widnieje napis łaciński ” Matko Miłosierdzia, pod Twoją opiekę się uciekamy”. Napisy te były polskie, jednak zmieniono je na łacińskie z rozkazu władz rosyjskich. Wnętrze kaplicy wypełniają wota ze srebra Katedra św. Stanisława to kolejny zabytek wileński, do którego wiedzie ulica Zamkowa. Zgodnie z legendą została ona wniesiona w miejscu świętego gaju pogan, miejscu kultu Perkuna, który stał na czele panteonu przedchrześcijańskiej Litwy. Budowę rozpoczęto niedługo po chrystianizacji państwa za panowania Jagiełły. Pierwotną drewnianą budowlę odbudowano po pożarze w stylu gotyckim, kolejne przebudowy miały miejsce w latach 1530, 1610, 1741. Ostatecznie po zniszczeniach w roku 1769 przebudowano archikatedrę w stylu klasycystycznym i w takiej postaci dotrwała ona do naszych czasów. W katedrze znajdują się relikwie św. Kazimierza. Zabytek ten jest uważany za jedno z najwspanialszych osiągnięć architektury klasycystycznej w tej części Europy.

Kolejnym wartym uwagi zabytkiem Wilna jest kościół św. Anny. Dzieje tej świątyni były bardzo burzliwe. Ufundować miał ją Aleksander Jagiellończyk, a zaprojektować architekt Benedykt Rejt. W XVI wieku kościół znalazł się na pewien czas w rękach protestantów, a następnie przejęli go bernardyni. Świątynię strawił pożar, a odbudowa nastąpiła za czasów Zygmunta Augusta, Kiedy to wzniesiono ją na nowo w stylu gotyckim. Współcześnie kościół św. Anny stanowi osobliwą mieszaninę stylów, pośród których dominuje niderlandzki gotyk, styl neogotycki z XIX wieku oraz późny barok charakterystyczny zwłaszcza dla trzech ołtarzy. Świątynia zlokalizowana jest przy ulicy Maironio ( św. Anny), a w pobliżu znajduje się pomnik Adama Mickiewicza według projektu rzeźbiarza litewskiego Gediminasa Jokubonisa. wybudowano go z wołyńskiego granitu w roku 1984. Rzeźba ma wysokość 4,5 metra i ukazuje wieszcza wspartego na niewielkiej kolumnie. W 1996 roku dookoła pomnika ustawiono jeszcze kilka rzeźb, które razem z nią tworzą grupę wyobrażającą poetę pośród scen zaczerpniętych z Dziadów: „U senatora”, „Widmo złego pana”, „Cela Konrada”, „Na cmentarzu”, „Spotkanie Konrada księdzem Piotrem”, „Droga na zesłanie”.

W Wilnie mieści się jeszcze wiele wartych uwagi świątyń katolickich o bogatej historii i architekturze. Godne zwiedzenia są jednak także zbory innowiercze, takie jak np. polski kościół św. Ducha. Jest to zbór kalwiński zlokalizowany przy ul. Zawalnej (Pylimo). Budowla ta powstała dopiero na początku XIX wieku, ponieważ wcześniejsze świątynia kalwińska została zburzona w 1640 roku. Wspomniany kościół zaprojektowany został przez Karola Podczaszyńskiego. Projekt ten połączył elementy antycznego stylu doryckiego z klasycyzmem – kościół ma charakterystyczne kolumny, tworzące portyk, a we wnętrzu znajduje się sufit bogato zdobiony roślinnymi ornamentami i tablice upamiętniające kalwińskich reformatorów Litwy. Na wprost zboru znajdował się niegdyś gmach kalwińskiego kolegium.

Zwiedzając Wilno, nie można pominąć Uniwersytetu im. Stefana Batorego, uczelni, która powstała z inicjatywy tego władcy w 1579 roku, kiedy to przekształcono Kolegium Jezuitów we Wszechnicę. W momencie powstania językiem wykładowym uczelni była jeszcze łacina, utworzono wówczas trzy wydziały: filozoficzny, teologiczny i prawniczy. Uniwersytet bardzo długo był jedyną wyższą uczelnią na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego. Jego historia jest bardzo burzliwa, po licznych reformach, zamknięciach i odnowach, ostatecznie zaistniał jako Uniwersytet Stefana Batorego w roku 1919 i stanowił ostoję polskości na terenach litewskich w okresie Dwudziestolecia. Zabudowania uniwersyteckie to kompleks budynków postawionych na przestrzeni od XV do XIX wieku, każdy z kilkunastu uczelnianych dziedzińców posiada inną nazwę. Łączą je bramy i przejścia.

Większość budynków, w których mieściło się poprzedzające Uniwersytet Kolegium Jezuickie pochodzi z XVII wieku. Są to głównie obiekty zlokalizowane przy dziedzińcach Skargi i Poczobutta. Charakterystyczne są dla nich dziedzińce z barokowymi arkadami. Budynki mieszczące się na północ od dziedzińca Skargi postawiono w drugiej połowie XVIII wieku. Z tego stulecia pochodzi Dom Rektorów i Collegium Medium przy ul. Zamkowej, a także obserwatorium astronomiczne, którego budynek ozdobiono wyobrażeniami znaków zodiaku i łacińskimi napisami. W XIX wieku dobudowano obiekty znajdujące się z północnej strony dziedzińca Smuglewicza i Mickiewicza. Na początku tego stulecia zaprojektowano także nowy wystrój Sali Kolumnowej, w której miała mieścić się biblioteka. Prace renowacyjne mające na celu przywrócenie Uniwersytetowi jego świetności podjęto w Dwudziestoleciu, kiedy to uczelnia wznowiła swoją działalność. Uczelnia współczesna to imponujący konglomerat budynków w różnych stylach architektonicznych, a także wspaniałe wnętrza z zabytkowymi malowidłami, reprezentacyjne aule, zdobione płaskorzeźbami i bogatymi ornamentami. Nie sposób wymienić wszystkich wartych zwiedzenia pomieszczeń uniwersyteckich, z których najbardziej znane to: zdobiona pięknymi malowidłami Sala Smuglewicza, XVIII- wieczna Sala Lelewela, klasycystyczna Sala Kolumnowa i barokowo- klasycystyczna Sala Biała.

Jednym z najstarszych kościołów wileńskich jest świątynia pod wezwaniem świętego Jana ufundowana przez Władysława Jagiełłę w kilka lat po chrzcie. Jak wiele innych kościołów chrześcijańskich powstał zgodnie z legendą na miejscu związanym z dawnym kultem pogańskim. Pierwotnie była to rozległa budowla gotycka o charakterystycznych oknach ostrołukowych. Podupadłą w XVI wieku świątynię odnowili Jezuici, a obecnie jest ona okazałym barokowo- klasycystycznym zabytkiem z dziesięcioma zachowanymi ołtarzami w stylu rokokowym.

Kolejnym zabytkiem sztuki sakralnej jest kościół św. Piotra i Pawła. Wybudowany został on z inicjatywy hetmana polnego litewskiego Michała Kazimierza Paca. Prace budowlane prowadzone były od 1668 do 1676 roku, a wystrój wnętrza zaprojektowali znani ówcześnie artyści włoscy. Charakterystyczna dla budowli jest monumentalna fasada, bogato zdobiony portal z wizerunkiem herbu Paców oraz figurami aniołów. W świątyni pochowany został fundator. Jej wnętrze nie ma sobie równego w tej części Europy i zachowało się w postaci niemal niezmienionej od czasu wybudowania. Znajduje się w nim ogromna liczba rzeźb, z których kilkadziesiąt wyszło z pod dłuta Pietra Perttiego. Sklepienia i ściany kościoła wypełnione są zdobieniami i malowidłami przedstawiającymi motywy biblijne i hagiograficzne. Freski nad sklepieniem głównym ujęto w stiukowe ramy. Wyobrażają one postacie Chrystusa, św. Piotra oraz scenę strącenia Szymona Maga. Dla upamiętnienia wizyty papieża Jana Pawła II na Litwie plac przed kościołem nazwano jego imieniem.

Jednym z głównych miejsc odwiedzanym w Wilnie przez turystów jest nekropolia na Rossie. Zlokalizowana jest ona w dzielnicy położonej na południe od centrum. Cmentarz ten założony został na początku XIX wieku przez misjonarzy. Obecnie jego obszar to ponad 10 hektarów. Pochowano tam między innymi serce Marszałka Józefa Piłsudskiego w maju 1936 roku. Ponadto można na Rossie odnaleźć grobowiec Joachima Lelewela, Władysława Syrokomli i Światopełka Karpińskiego. Nekropolia, wielokrotnie dewastowana w czasach ZSRR, przetrwała i dziś opiekuje się nią Związek Polaków na Litwie.

Jednym z ważniejszych zabytków stolicy Litwy jest kościół św. Michała Archanioła i klasztor Bernardynek. Klasztor powstał w budynku średniowiecznego pałacu Sapiehów, który Lew Sapieha postanowił podarować mniszkom. Pod koniec XVI wieku obok klasztoru postawiono kościół. W połowie kolejnego stulecia został on zniszczony przez Kozaków, złupiono wówczas także cenne wyposażenie i grobowce fundatorów.

Podczas odbudowy kościół zyskał fasadę barokową. W 1885 roku rząd carski polecił zamknąć kościół, a w klasztorze urządzić noclegownię. W 1905 roku wrócił w posiadanie Sapiehów, którzy odrestaurowali budowlę i wrócili dawnemu przeznaczeniu. Od połowy XX wieku w kościele działa muzeum architektury. Świątynia ta to jedyne w Wilnie dzieło architektury renesansowej z elementami gotyku. Fasada ma ponadto cechy barokowe, a harmonizuje z nią wolnostojąca dzwonnica.
Muzeum Adama Mickiewicza   nie jest znana dokładna data powstania tego muzeum, historycy przypuszczają, że mogło to mieć miejsce około 1898 roku, to jest w 100 rocznicę urodzin poety. Zwiedzając to muzeum możemy zapoznać się z twórczością oraz życiem Mickiewicza. Wśród eksponatów muzealnych znajdują się rzeczy osobiste poety, na przykład krzesło, stolik czy fotel oraz te przedmioty, których używał podczas pobytu w Kownie.

To wszystko nas zachwyca. Jesteśmy w Wilnie 2 dni. W sobotę wieczorem udaliśmy się po kolacji na spacer na wileńską starówką. To były niezapomniane chwile i wielki podziw. W niedzielę mamy Mszę św. przed Obrazem Jezusa Miłosiernego. W południe udajemy się do Trok.
Troki są jednym z najpiękniej położonych miast Litwy. Kompozycja błękitu nieba, soczystej zieleni lasów, jasnego brązu dolin i wąwozów tworzy obraz niezwykły. Ukształtowane przez wieki różne zwyczaje i obyczaje etniczne dowodzące wielorakości kulturowej miejsca są stałym elementem mającym wpływ na magiczny charakter tej spokojnej okolicy.

Zaledwie po 27 kilometrach od wyjazdu z Wilna wkraczamy do Trok, kilkutysięcznego miasteczka. Zaskoczenie całkowite: spodziewaliśmy się przecież prowincjonalnej mieściny, która okres świetności ma dawno za sobą. Wita nas miejsce czarujące, leżące wśród zielonych dolin, otoczone pokaźnymi lasami sosnowymi, przeglądające się dumnie w błękitnej toni dwóch jezior Galve i Tataryszek. Czyżby tak kiedyś wyglądał świat w swej pierwotnej postaci?

Zastanawiamy się i nie dochodzimy do żadnych konkluzji, bowiem oczarowani miejscem w którym dano nam być dostajemy nową porcję wrażeń jakie niesie średniowieczny, czerwony, ceglany zamek – rezydencja Witolda. Położony na wyspie jeziora Galve połączonej długim drewnianym mostkiem mocno strzeże swych tajemnic. Pałac książęcy i zamek dolny oddzielone 11 metrowej szerokości fosą tworzą twierdzę nie do zdobycia. Otaczająca go bujna zieleń stanowi wyszukane tło podkreślające dobitnie ekspresję tego magicznego miejsca. Nostalgiczny spokój i otaczająca go cisza dodaje powagi tej twierdzy i dowodzi zarazem wysokiego zmysłu estetycznego jego właścicieli. Burzliwe dzieje tej rezydencji książęcej mogą być kanwą niejednego filmu sensacyjnego o zabarwieniu politycznym. Knowania Witolda i jego śmierć na rękach Jagiełły nabiera symbolicznego wręcz znaczenia dla stosunków polsko-litewskich. W okresie późniejszym zamek staje się więzieniem politycznym dla osób ówczesnego świecznika. Zamknięci są tu posłowie wielkiego księcia moskiewskiego, niewątpliwą przyjemność przebywania w tej wyszukanej scenerii mają członkowie możnego rodu Gasztołdów zamknięci za konszachty ze zdrajcą Glińskim. Piękna Helena, królowa, wdowa po Aleksandrze Jagiellończyku podejrzewana o chęć ucieczki do Moskwy przebywa w murach trockiej warowni długi okres oglądając własne oblicze w srebrnym lustereczku. Żegnamy zamek w pełni ukontentowani pod każdym względem.

Poruszając się leniwie uroczymi uliczkami Trok, które nieomal w niezmienionym kształcie pamiętają Witoldowie czasy zmierzamy do XVIII-wiecznej kienesy karaimskiej. Co rusz ciekawie spoglądamy na dobrze utrzymane domy Karaimów. Charakteryzują się one nie tylko malarską urodą ale również pewną manierą architektoniczną polegającą na ciekawym położeniu wszystkich budowli zwróconych do ulicy ścianami szczytowymi w których znajdują się potrójne okna.
Nie sposób nie wejść do oryginalnej restauracji karaimskiej zachęcającej wyszukanymi zapachami. Próbujemy niezbyt pewni początkowo słuszności wyboru kibinów czyli innej wersji językowej kibinai- pierożków pieczonych z kruchego ciasta z nadzieniem mięsa wieprzowego. Oryginalna potrawa karaimska to istne niebo w gębie. Następnie zamówione ogórki karaimskie potwierdzają niepodważalne mistrzostwo autorów tej sztuki kulinarnej. Słynne na całą Litwę i Koronę oraz część Rosji ogórki karaimskie robione na podstawie starodawnej receptury przekazywanej ustnie przez pokolenia Karaimów w całej rozciągłości zasługują na sławę. Specyficzny smak i zapach każą przypuszczać, ze jak to zwykle bywa diabeł tkwi w szczegółach tj. w tym przypadku w tajemniczym doborze przypraw.

Wyruszamy w drogę do Polski. Niedaleko Sejn mamy nocleg. W ostatnim dniu naszego pielgrzymowania wyruszamy do Sejn.

Sejny to niewielkie miasteczko, bo liczące zaledwie 6000 mieszkańców, spośród których znaczącą część stanowią litwini. Położone jest na suwalszczyźnie, nad rzeką Marychą, około 12 km od granicy polsko-litewskiej. Na wschód znajdują się przepiękne jeziora Sztabinki, Gaładuś oraz Bieżnik. Sejny powstały w XVI wieku, wtedy to Zygmunt Stary nadał Iwanowi Wiśniowieckiemu część Puszczy Przełomskiej. W 1953 roku tereny kupił Jerzy Grodziński, który założył miasto. Następnie w 1602 roku przekazał całość wileńskim dominikanom. Miasto doznało poważnych zniszczeń podczas potopu szwedzkiego, potem odczas wojny północnej. Kolejnym problemem stała się epidemia dżumy. Dominikanie przeprowadzili znaczącą przebudowę pod koniec XVIII wieku. W tym czasie powstały takie budowle jak: sukiennice, ratusz. Dokonano także przebudowy kościoła. W 1778 roku Sejny otrzymały pozwolenie na osiedlanie się kupców i rzemieślników żydowskich. Od razu została wzniesiona synagoga dla zachęty nowych przybyszów.

„Zabieg” poskutkował owocując zdwojoną liczbą mieszkańców w ciągu dekady. Sejny znalazły się po III rozbiorze w zaborze pruskim. Doprowadziło to do utraty przez dominikanów dóbr zakonnych, a w niedługim czasie do zamknięcia zakonu. W XIX wieku miała miejsce kolejna znacząca przebudowa miasta. Powstały wtedy kamienice przy rynku, wybudowano nowy ratusz, synagogę i dom talmudyczny. Wtedy to działał w Sejnach biskup Antonas Baranauskas. Był on znanym poetą i językoznawcą litewskim. W 1915 roku miasteczko zajeli Niemcy i w 1919 roku wraz z suwalszczyzną przekazali wszystko litwiną. W wyniku późniejszych zawirowań politycznych i zbrojnych Sejny stały się częścią Polski.

Do ważniejszych atrakcji w Sejnach należy z pewnością zaliczyć Bazylikę Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny. Jest to jedna z najwspanialszych katedr w Polsce. Została zbudowana w latach 1610-1619. Prace wykończeniowe trwały jeszcze wiele lat. W 1632 roku wileński biskup Jerzy Tyszkiewicz dokonał konserwacji kościoła. W 1760 roku dokonano przebudowy odwracając ją w stronę miasta oraz dodając barokową fasadę. Wyburzono ścianę wschodnią, wydłużono kościół o 2 pary okien i 4 filary. Przebudowa nie omineła wnętrza. Został wybudowany duży chór, a na ścianie zachodniej powstał ołtarz z prezbiterium. Odbudowa została dokonana między innymi dzięki ofiarności Róży Strutyńskiej – starościny sejewskiej z wiżajńska oraz jej córki, które w 1760 roku przekazały dużą sumę pieniędzy przeorowi Ludwikowi Mostowiczowi. W XVI i XVII wieku powstało 27 rokokowych obrazów, które zdobią aktualnie bazylikę. Począwszy od roku 1818 przez 7 lat była ona katedrą diecezji Augustowskiej. Kościół uzyskał tytuł kolegiaty w 1925 kiedy utworzono w Sejnach pierwszą kapitułę kolegiacką. Kolejnym ważnym wydarzeniem była koronacja figury Matki Bożej Sejneńskiej przez Papieża Pawła VI w 1973 roku. Konsekwencją tego było podniesienie godności kolegiaty sejneńskiej do bazyliki mniejszej.
Bazylika Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny ma następujące wymiary: długość 40 metrów, szerokość 18 metrów, wysokość 15 metrów. Jest to konstrukcja trójnawowa, z przepiękną barokową fasadą. Dobudowane w 1760 roku wieże posiadają trzy kondygnacje zakończone cebulastymi, złotymi kopułami. Wnętrze bazyliki charakteryzuje się typowym dla baroku przepychem. Przepiękne zdobienia, złocenia, marmurowe posadzki i przepiękny ołtarz cieszą oko. Znajdują się tutaj także spore 36 głosowe organy, które wykonał Jonas Garalevicius w 1907 roku. Podzielone są one na 3 sekcje:

– manuał I: 18 głosów

– manuał II: 10 głosów

– pedał: 8 głosów

Co roku w bazylice na początku sierpnia ma miejsce Międzynarodowy Festiwal Organowy Młodych Juniores Priores Organorium Seinensis.

Figurka Matki Bożej Sejneńskiej

Jest to jeden z cenniejszych zabytków – gotycka figurka słynąca cudami, zwana również Madonną Szafkową. Pochodzi z około XV wieku. Przedstawia figurę Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Po rozłożeniu możemy ujrzeć płaskorzeźbę przedstawiająca Boga Ojca na tronie z rozłożonymi raminami, trzymającego krucyfiks. Po bokach widzimy malowidła 27 postaci. Nad głową Boga Ojca znajduje się Bóg Ojciec w postaci gołębicy. Legenda przedstawia nam następującą historię figurki:
…”Udał się więc Grodziński do wskazanego we śnie miejsca i z wielką trudnością dobiwszy targu, nabył statuę, ułożył na bryce końmi gniademi ciągnionej. Skoro ruszył z tym kosztownym nabytkiem w drogę, pozostały w Królewcu snycerz pożałował, że za mało jeszcze wziął pieniędzy od Grodzińskiego za swój towar i puściwszy się w pogoń za nim, chciał mu zwrócić wzięte pieniądze, jeśli wyższej ceny podług żądania nie postąpi. Lecz tak się znużył daremną pogonią, że już stracił chęć zapędzać się, aż wreszcie udało mu się zoczyć i dopędzić Grodzińskiego. Lecz jakże się zdziwił, gdy w miejsce koni gniadych, ujrzał do bryki Grodzińskiego zaprzężone siwosze, co więcej, gdy zatrzymawszy się na drodze, obadwa szukali w bryce statui, znalezioną być nie mogła, co spowodowało powrót wspólny do Królewca, dokąd jadąc szukali po drodze swej zguby, jednakże na próżno, bo statua zrządzeniem cudownym znalezioną została u snycerza w tem samem miejscu, skąd wzięta była. Ten cud większą jeszcze chciwość snycerza wzbudził, który postanowił żądać za statuę tyle złota, ile ona zaważy. Grodziński zrazu zwątpił o dopięci swego zamiaru, lecz następnie westchnąwszy do Boga, postanowił całe swe mienie sprzedać, byle tę statuę mógł dostać. Lecz jakież ich obu było zdziwienie, gdy statua zaważyła mniej od poprzednio zapłaconej snycerzowi wartości. Przeto chcąc – niechcąc, snycerz poprzestać musiał na wartości ostatecznie przez się ustanowionej.

Grodziński zabrawszy powtórnie statuę, przewiózł ją bez przeszkód do Sejn, lecz gdy kościół nie był jeszcze ukończony, postanowił ją tymczasem umieścić w jednym z kościołów katolickich w Grodnie. Ale gdy ani konie, ani też woły, na przemian zaprzężone w żaden sposób tego ciężaru z miejsca ruszyć nie mogły (cud powtarzający się przy każdem niemal przewożeniu statui świętej), Grodziński uznając wolę Boga, pozostawił statuę w Sejnach.”…

Po nawiedzeniu bazyliki i modlitwie wyruszamy do miejscowości Wigry. Przyjeżdżajac na miejsce uczestniczymy we Mszy św., którą sprawuje nasz ks. proboszcz. Następnie rozpoczynamy zwiedzanie.

Klasztor pozostały po kamedułach w miejscowości Wigry jest najcenniejszym zabytkiem architektonicznym na terenie Wigierskiego Parku Narodowego, chętnie odwiedzanym przez turystów.

Mnichów z zakonu Kamedułów nad Wigry sprowadził król Jan Kazimierz. W 1667 roku podarował on mnichom wyspę Wigry wraz z dworkiem myśliwskim. Rok później podarował braciszkom spory obszar ziemi obejmującej puszcze, jakie porastały wtedy ten region. Wraz z puszczami mnisi otrzymali wsie z chłopami pańszczyźnianymi. W okresie tym miejsce to otrzymało nazwę Eremus Insulae Wigrensis czyli erem wyspy wigierskiej.

Mnisi na wyspę sprowadzili się w połowie 1668 roku a pierwszym przeorem był ojciec Franciszek Wilga.

Natychmiast po zasiedleniu podarowanego im dworku przystąpili do budowy kościoła i budynków klasztornych oraz do zakładania ogrodów. Wybudowano wtedy młyn i browar, wyspa zaś została obwarowana – choć połączono ja ze stałym lądem groblą, dostępu do niej bronił kanał. Zakonnicy rozpoczęli również eksploatację puszcz – zakładając barcie, smolarnie, potasznie i rudnie. Mnisi otworzyli też huty wytapiające żelazo oraz szkło. Oczywiście prowadzili oni również gospodarkę rybacką na j. Wigry oraz eksploatacje lasów.

Eksploatacja dóbr puszczańskich była prowadzona przez zakonników w niezwykle rabunkowy sposób i doprowadziła w błyskawicznym tempie do wylesienia znacznych obszarów suwalszczyzny. Rabunkowa eksploatacja lasów doprowadziła szybko do tego iż zaczęły się problemy z drewnem! Odbiło się to na lokalnym budownictwie – od nastania kamedułów chaty ludności okolicznej budowane były z coraz gorszego materiału, ponieważ drewno stało się towarem trudno dostępnym. Tak intensywna gospodarka sprawiła iż w szybkim tempie klasztor ten stał się najbogatszym w Polsce.

W 1710 roku król August II odebrał zakonnikom sporą część ziem, jednak klasztor nadal bogacił się. W XVIII wieku kameduli posiadali miasto Suwałki, 11 folwarków, 56 wsi, kilkanaście dużych jezior, 6 młynów, 404 barcie oraz bardzo liczne gorzelnie, browary, rudnie smolarnie i popielnie. Klasztor posiadał prawie 8500 poddanych.
W 1671 roku drewniany klasztor spłonął. W ciągu kilkunastu lat zakonnicy odbudowali swoja siedzibę, w bardzo okazałej formie. Wzniesiono wtedy dość monumentalny, murowany zespół klasztorny. Klasztor postawiono w stylu barokowym z elementami klasycystycznymi i rokokowymi. Główny kompleks budynków postawiono na sztucznym wzniesieniu., na dwóch poziomach. Pod klasztorem umieszczono wielkie piwnice do przetrzymywania win, miodów i piwa.
Świetność klasztoru trwała aż do 1796 roku, kiedy to władze pruskie skonfiskowały majątek zakonny a w 1800 zakonnicy zostali wypędzeni i uciekli do klasztoru w Bielanach pod Warszawą. W roku tym utworzono biskupstwo wigierskie, jednak już w 1823 roku jego siedziba przeniesiona została do Sejn a na Wigrach pozostałą tylko parafia.

W dalszym okresie budynki klasztorne niszczały bez opieki, a z kościoła zniknęło wiele cennych dzieł sztuki.

W czasie I wojny światowej klasztor został zrujnowany. W okresie międzywojennym klasztor został prawie odbudowany, jednak II wojna światowa ponownie obróciła zabudowania klasztorne w gruzowisko. Po wojnie klasztor znów odbudowano. Obecnie funkcje sakralne pełni jedynie kościół. Pozostałą część klasztoru znajduje się w zarządzie Ministerstwa Kultury i Sztuki i stanowi ekskluzywny hotel o statusie Domu Pracy Twórczej.

Największą sławę klasztorowi przyniosła wizyta papieża Jana Pawła II który mieszkał tutaj kilka dni w czasie swojej pielgrzymki po Polsce. Od tego czasu przybywają tutaj liczne rzesze turystów by obejrzeć pokoje które gościły papieża.

W Domu pracy Twórczej mogą zatrzymać się nie tylko artyści. Można wynająć atrakcyjne pokoje w klasztornych Eremach bądź ekskluzywne pokoje w Domu Królewskim. Na terenie kompleksu poklasztornego znajduje się też restauracja. Atrakcja turystyczną jest możliwość wejścia na wieżę zegarową z której roztacza się widok na zabudowania klasztorne i jezioro Wigry.

Są piekne legendy o klasztorze Wigierskim:

„O siei i braciszku Barnabie” – klasztornym kucharczyku.

Jest to chyba najczęściej powtarzana legenda związana z klasztorem Barnaba żył za czasów, kiedy pustelnią wigierską zarządzał przeor rodem z Włoch. Bardzo lubił ryby, ale nie smakowały mu te z Wigier. Marzyła mu się sieja z włoskich jezior. Tak tym kulinarnym marzeniem zanudzał Barnabę, aż ten pewnego razu zakrzyknął: „Już bym diabłu duszę zaprzedał, żeby tylko sieję dla przeora zdobyć!”. W tejże chwili wpadł przez otwarte okno do kuchni diabeł wigierski i zaoferował swoje usługi, oczywiście za duszę braciszka. Zobowiązał się dostarczyć on sieję w ciągu jednej nocy Zgodził się Barnaba, zastrzegając, że ryba ma być przyniesiona tuż przed świtem. Wykombinował bowiem sobie, że diabeł nie zdąży powrócić zanim kur zapieje, kiedy to moc czartowska pryska. A co będzie jeżeli diabeł zdąży? Jak tu żyć bez duszy? Zamartwiającego się Barnabę zastał przeor. Kucharczyk wyznał mu swój grzech. Zasmucił się przeor i dalejże rozmyślać nad uratowaniem duszy nieszczęśnika. Błądzi po korytarzach i rozmyśla, a tu już przedświt różowi niebo. Wyszedł przeor na wieżę, spojrzał przez okienko. I aż zamarł z przerażenia, bo od Rosochatego Rogu nadlatywało czarne straszydło. Nagle usłyszał szept: „W dzwony bij, przeorze!”. Złapał więc kameduła za sznury, Rozdzwoniły się dzwony. Diabeł myśląc, że to dzwonią na jutrznię, zaklął siarczyście, bo jego moc w tejże chwili przepadła. „Nie mam duszy Barnaby, niech on nie ma siei!” – zawołał i cisnął rybę w jezioro. W ten sposób Barnaba uratował duszę.

Sieja zaś rozmnożyła się w Wigrach i odtąd stanowiła przysmak nie tylko zakonników.

Legenda o Wingrynie

Popularną jest też baśń o miłości młodego kameduły do córki rybaka, Wingryny, która mu uratowała życie, kiedy płynął łodzią przez wzburzone Wigry. Gdy jego łódź zaczęła tonąć, Wingryna wypłynęła mu na przeciw w ojcowskiej łodzi. Od tej chwili zakonnik częściej myślał o pięknej dziewczynie niż o zbawieniu duszy. Również Wingryna nie mogła zapomnieć młodzieńca. Często podpływała łodzią w miejsce, gdzie Czarna Hańcza wypływa z Wigier i parztyła na klasztorne mury. Stał tam ukochany, śląc ku niej tęskne spojrzenia. Wypatrzyli te niewinne spotkania starsi zakonnicy i donieśli o nich przeorowi. Ten wpadł w wielki gniew. Nakazał młodego zakonnika zamknąć w kościelnej wieży. Tam, bez widoku na jezioro i bez możności widywania Wingryny, usychał z tęsknoty, aż pewnej jesiennej nocy oddał duszę Bogu. Ulatująca dusza potrąciła dzwon. Usłyszała jego ton dziewczyna i domyśliła się nieszczęścia. Wnet i ona umarła z rozpaczy. Kiedy umarł kameduła – tak opowiadali pasterze, którzy widzieli to zjawisko – wzburzyła się woda w jeziorze i buchnęła w górę wysoką fontanną. A kiedy opadła, ujrzeli wyspę, której w tym miejscu nigdy nie było. To samo stało się po śmierci Wingryny. 0bok pierwszej, wyłoniła się z wody druga wysepka. Na obu wnet wyrosły smukłe brzozy, stąd też obie wyspy nazwano Brzozowymi. Ci, którzy znają historię kochanków, nazywają je Wyspami Wingryny. W księżycowe sierpniowe noce, kiedy gwiazdy szczególnie silnie świecą – niesie się po jeziornych toniach tęskne wołanie kochanków. Wnet też wynurzają się oni z wody, wychodzą na brzeg wysepek i wyciągają ramiona. Wtedy obie wyspy podpływają do siebie jak łodzie, a młodzi biegną ku sobie. I już, już, kiedy mają objąć się w czułym uścisku, rozdziela ich przekleństwo przeora. Wtedy zrywa się gwałtowny wicher i oddala wysepki. Mrok rozświetla błyskawica, grom przetacza przez puszczę, a młodzi znikają we wzburzonych falach. Legenda powiada, że dziać się tak będzie dopóty, dopóki nad Wigrami nie zjawi się chłopiec i dziewczyna, których miłość będzie silniejsza aniżeli uczucie Wingryny i kameduły. Nie wiadomo, co się wówczas stanie z wyspami. Może połączą się w jedną, a Wingryna i jej ukochany uwolnią się raz na zawsze od przekleństwa przeora.

Zamurowany mnich

Przed wjazdem do klasztoru wigierskiego, na krańcu wsi Wigry, stoi pomalowana na biało wysoka kolumna zwieńczona krzyżem. Legenda powiada, że został w niej zamurowany kameduła, który popełnił wielki grzech – uwiódł córkę miejscowego rybaka. Inna wersja głosi, że są tu zamurowani wiarołomni kochankowie – kameduła i żona rybaka.

Skarby klasztorne

Inna legenda opowiada o ogromnych podziemiach pod klasztorem, w których znajduje się ukryty skarb kamedulski. Jest tam ponoć nawet złota kareta, jaką utopiła w jeziorze przejeżdżająca jego brzegiem królowa Bona. Gminna wieść niesie, że podziemia posiadały swoje przedłużenia w długich tunelach, biegnących pod dnem Wigier, Powiadają, że miały one połączenia z wigierskimi wyspami, i że to na nich zakopane są skarby zakonne.

O utonięciu klasztoru.

Najmniej chyba znana legenda związana z klasztorem przewidywała wizytę papieża w tym miejscu. Mówiła ona że gdy papież przybędzie do wigierskiego klasztoru cały półwysep, wraz z wsią i klasztorem, zapadnie się na dno Wigier pod ciężarem pielgrzymów podążających za papieżem.
Być może pracownicy BOR znali tą legendę, dlatego też cały półwysep został zmieniony, w czasie wizyty papieża, w niedostępną fortecę i być może dzięki temu legenda nie spełniła się.

To było ostatnie odwiedzane przez nas miejsce na trasie naszej pielgrzymki. Czas wracać do domu. Do Dobromierza przyjeżdżamy już po północy. Trochę zmęczeni ale wszyscy ubogaceni modlitwą i duchowymi i estetycznymi przeżyciami. W przyszłym roku chcemy się wybrać jak Bóg pozwoli na pielgrzymkę do Lwowa i na kresy wschodnie.